Dolina Chochołowska – piękno przyrody i kultury

Tatry Zachodnie, zbudowane w znacznej mierze z mniej odpornych wapieni niż Tatry Wysokie, których trzon krystaliczny tworzą twarde granity. Widać to po wysokości gór. Pomiędzy nimi biegnie jedna z najpiękniejszych dolin – Dolina Chochołowska. Jej długość to ok. 10 km, powierzchnia – 35 km2.

Miejsce pod wieloma względami wyjątkowe. Dostępne dla wszystkich. Dla wprawionych turystów górskich, dla rodzin z wózkami, dla podróżujących z psem. Tak, to jedyne miejsce, gdzie możemy wybrać się na spacer z naszym czworonogiem. I muszę przyznać, że ludzie z tego korzystają. Psów na szlaku jest mnóstwo. Dolina jest też na tyle łagodna, że bez problemu można tu wjechać wózkiem. Są oczywiście momenty, gdzie podejście jest trudniejsze, ale bez tragedii. Sami wypróbowaliśmy, polecamy. Z resztą, rodzin spacerujących w ten sposób z pociechami jest również co niemiara.

Zaczynamy wędrówkę

Do Doliny Chochołowskiej można dotrzeć na kilka sposobów. Jednym z bardziej popularnych to możliwość dojazdu własnym samochodem. Przed wejściem do doliny są liczne parkingi, więc nie powinno być problemu. Z Zakopanego można dotrzeć tu busem. Można też, na co my się zdecydowaliśmy, przyjść pieszo z Kościeliska.

Ulicą Nędzy Kubińca dotarliśmy do głównej drogi na Zakopane – Strzelców Podhalańskich. Następnie skierowaliśmy się na zachód idąc wzdłuż głównej ulicy przez Kiry i Biały Potok do celu. O ile droga do Doliny Kościeliskiej jest bardzo wygodna, o tyle kawałek dalej kończy się chodnik i trzeba iść poboczem. Dla dorosłych osób to nie problem, z wózkiem dość niewygodnie. Niestety, mimo popularności miejsca. Nie wszędzie jeszcze są udogodnienia. Mimo, że trochę zgrzytaliśmy zębami na brak znośnej drogi, cieszę się, że ją początkowo wybraliśmy. Po drodze minęliśmy kilka bacówek, dzięki czemu wiedziałem, gdzie mogę zrobić oscypkowe zaopatrzenie na powrót (wolałem kupić świeżo wędzone wyroby z bacówki niż ze straganu w centrum Zakopanego). Dotarliśmy na miejsce i tu kolejny zgrzyt. To był mój trzeci pobyt w Tatrach, ale pierwszy raz w Dolinie Chochołowskiej. Trochę przeszkadzało nam to, że chcieliśmy pooddychać świeżym, górskim powietrzem, a tu dalej wąchamy spaliny. Parking na parkingu, parkingowi tańczą jak szamani nawołując wjeżdżających na swój teren.

Co mi się podoba, to możliwość wypożyczenia i wjazdu rowerem. Bardzo przyjemny sposób zwiedzania. Warto zaznaczyć, że wypożyczalnie mają przyczepki dla dzieci.

My idziemy dalej… Doszliśmy do wejścia. Sama dolina, mimo iż znajduje się na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego w strefie ochrony krajobrazowej, jest własnością Wspólnoty Leśnej 8 Wsi (Chochołów, Ciche, Czarny Dunajec, Dzianisz, Koniówka, Podczerwone, Witów). Wspólnota zarządza tu ruchem turystycznym, prowadzi gospodarkę leśną i pasterską.

Po przejściu kas nareszcie spokój od spalin. Pomijając turystyczną ciuchcię załadowaną najczęściej po brzegi. Dalej kilka budek z jedzeniem (można kupić m.in. oscypki). Widoki bardzo ładne. Przed nami 2-2,5 godziny do schroniska. Początek szlaku biegnie drogą asfaltową.

Dolna część doliny

Dolna część Doliny Chochołowskiej tworzy głęboki i długi na 4 km. wąwóz z przewężeniami – zwanymi bramami. Na swojej drodze mijamy dwie: Niżna Brama Chochołowska i Wyżnia brama Chochołowska. W pierwszej dostrzeżemy tablicę upamiętniającą ks. Józefa Kmietowicza, wikarego, głównego przywódcę powstania chochołowskiego oraz medalion, który jest pamiątką po wizycie Jana Pawła II.

Część górna Doliny

Dalsze część drogi jest w dalszym ciągu przyjemna. Już nie asfaltowa ale nie sprawia problemów. Na trasie jest kilka fragmentów z kocimi łbami i lekko pod górkę. Mniej wprawieni w spacerach z ciuchci mogą przesiąść się do bryczki i dalej udać się w stronę schroniska. Górna część doliny rozdziela się na trzy ramiona: Dolinę Starorobociańską, Dolinę Chochołowską Wyżnią oraz Dolinę Jarząbczą.

Po drodze z pewnością zobaczycie liczne wycięte drzewa. Jak wspominałem, wspólnota prowadzi tu gospodarkę leśną. Jej celem jest przebudowa drzewostanu świerkowego na lasy mieszane w reglu dolnym, z większym udziałem jodły i buka. Drugą kwestią jest usuwanie skutków halnego z 2013 roku.

Przyroda doliny

Powyżej Wyżniej Bramy Chochołowskiej obszar budują granity i gnejsy. Ta część była kształtowana przez lodowiec górski. Dolną część budują skały osadowe (wapienie, dolomity, łupki). Tu lodowiec nie dotarł a krajobraz kształtował Potok Chochołowski i zjawiska krasowe, przez co mamy tu liczne jaskinie.

Ale ten obszar to nie tylko skały. 2/3 doliny pokryte jest borem świerkowym. Po drodze z pewnością zobaczycie liczne wycięte drzewa. Jak wspominałem, wspólnota prowadzi tu gospodarkę leśną. Jej celem jest przebudowa drzewostanu świerkowego na lasy mieszane w reglu dolnym, z większym udziałem jodły i buka. Drugą kwestią jest usuwanie skutków halnego z 2013 roku. Ponad drzewami widoczne są granie i turnie pokryte trawą.

Krokusy wiosną

Jesienią dolina mieni się kolorami za sprawą trzech gatunków jaskrawoczerwonych borówek, fioletowych wrzosów, żółtej bliźniczki psiej trawki czy rudych pędów situ skuciny, nie zapominając o ciemnozielonej kosodrzewinie.

Wiosną zakwita tu szafran spiski, czyli popularny krokus. Wydarzenie, które przyciąga tłumy turystów chcących zobaczyć malownicze, fioletowe krajobrazy.

Z dzikich zwierząt spotkamy tu jelenie, niedźwiedzie oraz świstaki tatrzańskie.

Cel

Po długim marszu, jesteśmy niemal u celu. Zatrzymuje nas zapierający dech w piersiach krajobraz Polany Chochołowskiej. Można się zakochać. Jest po prostu pięknie. Stare szałasy góralskie, wpisane do rejestru zabytków, pasące się owce pilnowane przez owczarki podhalańskie. Idąc dalej nie sposób pominąć rząd turni po prawej stronie, zwany Mnichami Chochołowskimi. Krokusów o tej porze nie ma, ale to wcale nie ujmuje piękna tego miejsca. Nawet tłumy turystów nie przeszkadzają w kontemplacji widoków. Dochodzimy do celu. Schronisko PTTK im. Jana Pawła II na Polanie Chochołowskiej na wysokości 1146 m n.p.m. My mieliśmy zapakowany prowiant i nie braliśmy gotówki (pamiętajcie, że w schroniskach nie zapłacicie kartą), ale podobno warto tu spróbować szarlotki 🙂

Po krótkim odpoczynku przyszedł czas na drogę powrotną. Chcieliśmy uniknąć jednak powrotu w towarzystwie rozpędzonych tirów i innych samochodów. Po dojściu do drogi głównej 958, skręciliśmy w uliczkę Rysułówka biegnącą częściowo przy Czarnym Dunajcu. Później, po dojściu do asfaltu skręciliśmy w prawo, na wschód i dalej szliśmy w stronę Kościeliska. Ul. Rysułówka łączy się z ul. Nędzy Kubińca. Cisza, spokój. Niemalże brak samochodów. A przy tym piękne widoki, które mimo tylu przebytych kilometrów dawały nam siłę. Zanim jednak wróciliśmy, skierowaliśmy się na małą strawę do Karczmy Polany. Polecam serdecznie. Zjedliśmy tylko drugie danie a byliśmy solidnie najedzeni. A przy tym mają przyjemny kącik zabaw dla dzieci *

Ostatecznie pokonaliśmy trasę 26 kilometrów. Zajęło nam to 9 godzin. Zmęczeni ale szczęśliwi doszliśmy do pokoju gdzie w nagrodę mogliśmy… zająć się robieniem kolacji dla naszej pociechy 🙂

Uwaga końcowa. Wiem, że odległości nie są małe. Ale jest tu naprawdę mało osób, które decydują się dojść gdzieś pieszo. Wszędzie ciągane są samochody. Dlatego szczerze zachęcam, zostawcie auto na parkingu przy hotelu, pensjonacie, domku, czy gdzie mieszkacie. Spróbujcie chodzić. To zdrowe dla naszych stawów ale i dla środowiska. A przyroda Tatr jest bardzo wrażliwa.

Nie dziwię się, że Dolina Chochołowska była jednym z ulubionych miejsc turystycznych Karola Wojtyły. Piękne miejsce, do którego już wiemy, że na pewno wrócimy.

* Żeby nie było, to nie reklama wykupiona przez karczmę. Polecam tylko dlatego, że naprawdę mi smakowało 🙂